Fakty, mity i kity o śmieciach

Nowa stawka za gospodarowanie odpadami w Rudzie Śląskiej nie została wprowadzona, ale temat wywołał burzę, którą najłatwiej obserwować na Facebooku. Kwiecista dyskusja rozwinęła się w grupie Radzi Rudzie, a także pod jednym z wpisów na stronie FB Moje Kochłowice. Abstrahując od głównego tematu, jakim jest proponowana podwyżka opłaty za śmieci o prawie 50%, można zaobserwować rozemocjonowane komentarze różnych osób. W tych komentarzach, a także całościowo w dyskusji o śmieciach można zauważyć dość typową postawę. Chodzi rzucanie sądów, a czasem oskarżeń bez posiadania chociażby podstawowej wiedzy o danym zagadnieniu i podpieraniu swojego sądu własnym „widzimisię” – czyli swoimi wyobrażeniami na temat problemu, który jest dyskutowany. Taka postawa jest zresztą obecna masowo na wszystkich platformach społecznościowych. Aby choć trochę pomóc osobom „nieomylnym” w zrozumieniu pewnych zagadnień z zakresu gospodarki odpadami w naszym mieście postanowiłem przedstawić fakty, które dotyczą kilku najbardziej powszechnych bzdur, których ludzie trzymają się dyskutując o śmieciach w Rudzie Śląskiej (i nie tylko). Zapraszam do przeczytania.

Tak się męczymy segregując, a wszystko sypią do jednego kontenera!

Czytając komentarze często można spotkać opinie o tym, jak to śmieciarka, czy raczej kontener podjeżdża pod pojemniki na odpady segregowane, po czym wysypuje zawartość wszystkich do tegoż kontenera. Zgadzam się z tym, że taki widok może demotywować do segregacji, natomiast zanim ktoś zacznie wydawać sądy, warto, żeby uświadomił sobie kilka faktów. Po pierwsze, segregacja u źródła jest bardzo skuteczną metodą pomagającą w recyklingu w ogóle. W Rudzie Śląskiej miejsca, w którym stoją pojemniki do selektywnej zbiórki istnieją już wiele lat. Stanęły na długo przed wejściem w życie obecnych przepisów dotyczących zagospodarowania odpadów. Przez lata to podejście było rozwijane. Jakakolwiek zmiana tego sposobu zbiórki wiązałaby się z ogromnymi kosztami, a także kłóciłaby się z wypracowanymi nawykami wielu mieszkańców. W wielu miastach, które nie poszły drogą Rudy, odpady są dzielone na suche i mokre, i to też jest w porządku, pod warunkiem, że system odbioru i przetwarzania jest do tego przystosowany. Natomiast z pewnością taki stan rzeczy podwyższa ogólne koszty obsługi śmieci. Jest z tym związana druga kwestia. Więcej frakcji to większe możliwości optymalizacji systemu, większa elastyczność wyboru różnych operatorów dla różnych surowców i potencjalnie niższe koszty recyklingu. To, że dziś jedna firma wywozi wszystko nie oznacza, że zawsze tak będzie. I ostatnia sprawa to temat techniczny. Często jest tak, że wewnątrz kontenera jest przegroda i odpady rozładowywane są później osobno. A nawet jeśli się tak nie dzieje, to firma wywozowa optymalizując koszty transportu, decyduje się na sortowanie na frakcje w późniejszym etapie. Automatyczne rozdzielenie szkła oraz plastiku i makulatury nadającej się do ponownego przetworzenia nie jest trudne. Natomiast oddzielenie od tego takich frakcji jak biomasa, czy drobna frakcja mineralna (np. kurz, piach lub popiół) jest praktycznie niemożliwe. Dlatego nie zrażajcie się, jeśli widzicie, że zawartość dzwonów ląduje w jednej śmieciarce. Oni sobie z tym poradzą, natomiast musicie mieć też świadomość, że istotna część plastiku i papieru, które tam wyrzucacie i tak nie nadaje się dziś do recyklingu, ale może za miesiąc, kwartał lub za rok już będzie to możliwe.

Jest jeszcze wiele innych problemów. Na przykład opinie, że przetargi są źle robione, albo, że firma gospodarująca odpadami patrzy tylko na kasę i nie przejmuje się tym co robi – może to i prawda, ale to temat na osobną dyskusję, a i zwykły mieszkaniec ma na to ograniczony wpływ…

Władze miasta są „be”, że w ogóle podnoszą opłaty na śmieci!

Zasadą, która wynika z ustawy, jest to, że system zagospodarowania odpadów w gminie powinien się samofinansować. To znaczy, że miasto nie może „zarabiać” na tym systemie, i nie powinno też go dotować. W 2017 roku Ruda Śląska za zgodą Rady Miasta tą zasadę załamała i dofinansowała system, obniżając zaplanowaną stawkę dla mieszkańców. Z tego powodu inne zadania (np. remonty dróg, inwestycje itp.) musiały zostać opóźnione. Nie można było zrobić tego ponownie. Na 2019 stawka musiała być przeliczona na podstawie najkorzystniejszej oferty za zagospodarowanie odpadów. Jedyna możliwość modyfikacji stawki, którą dopuszcza ustawa to zmiana sposobu naliczania opłaty. Ustawa dopuszcza cztery możliwości: stała stawka na każdego mieszkańca, stała stawka dla każdego gospodarstwa domowego, stawka zależna od powierzchni użytkowej lokalu oraz stawka zależna od zużycia wody. Każda z tych możliwości niesie ze sobą niesprawiedliwość wobec części mieszkańców. Niestety nasz ustawodawca wspaniałomyślnie pominął możliwość naliczania opłaty w zależności od ilości wyprodukowanych śmieci… Bez komentarza! Podsumowując – władze Rudy Śląskiej w zakresie gospodarowania odpadami są zobowiązane realizować ustawę, której zapisy są sztywne, co jest równoznaczne z tym, że muszą podnieść opłaty.

Będzie drogo, to przestaniemy segregować!

Segregacja odpadów w Rudzie Śląskiej wyniosła w 2018 ledwie 20%. Jeśli nie będziemy segregować, to będą kary. To będą kary w całym kraju dla firm gospodarujących odpadami, a one sobie je przerzucą na ofertę dla miasta. Tak więc, jeśli nie będziemy segregować to będziemy płacić drożej. Z roku na rok coraz bardziej drastycznie. To może być wzrost rzędu 200%, 300% w ciągu roku. Aż w końcu zaczniemy szukać winnych i karać ich indywidualnie. Może wtedy to zacznie działać…

Będzie drogo, to ludzie zaczną palić śmieci!

Niestety, palenie śmieci nie pomoże w obniżeniu podstawowej stawki za śmieci, ponieważ ustawa nie przywiduje naliczania jej w zależności od ilości produkowanych śmieci.

Ja segreguję, a inni nie – niech oni płacą!

Taki system byłby uczciwy, z tym, że dziś wyegzekwowanie go nie jest możliwe. W teorii osoby nie segregujące powinny to zadeklarować, to się oczywiście nie dzieje, bo nikt nie jest w stanie zweryfikować, czy dana osoba nie wyrzuca frakcji do odzysku do odpadów zmieszanych. A więc będziemy płacić solidarnie coraz więcej, do czasu, kiedy nie zaczniemy lepiej segregować.

W innych miastach jest taniej!

Nie jest taniej! I nie będzie! Koszty gospodarowania odpadami dla miast w Polsce nie różnią się znacząco. Ruda Śląska nie wyróżnia się w tym względzie. Takie wrażenie na przełomie roku może wynikać z faktu, że jedne miasta podnoszą opłaty wcześniej, inne później.

Podnoszą stawkę, a śmieci ciągle wysypują się z pojemników, mamy tylko jeden kubeł!!!

Jeżeli gdziekolwiek brakuje pojemników na odpady segregowane, czy niesegregowane, to rolą zarządcy nieruchomości jest zgłoszenie takiej potrzeby do Urzędu Miasta. To ta instytucja ma obowiązek zapewnić odpowiednią liczbę pojemników. Jeśli ktokolwiek narzeka, że nie ma wystarczającej liczby pojemników, a się o to nie postarał, to niech najpierw podejmie działanie, a później się wypowiada.

To co robić, żeby płacić mniej?!

Redukować ilość produkowanych odpadów! Edukować się w temacie gospodarki odpadowej! Segregować to, co się da! Kompostować biomasę! Umiejętnie wyrzucać to, co trafia do zmieszanych!

Więcej szczegółów o tych tematach już wkrótce…

 

Autor wpisu: AdŁ

Oceń wpis: BeznadziejnySłabyPrzeciętnyDobryRewelacyjny (na razie brak ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.