Patriotyzm – tu i teraz

Zazwyczaj majówka jest dla mnie bogata w refleksje patriotyczne. Nie inaczej było w tym roku. Sprzyjała temu pogoda oraz baaardzo długi weekend. Pierwszy dzień maja przynosi wspomnienia pochodów ludzi pracy we wiadomym okresie – choć o tym bardziej pamiętam z opowiadań rodziców niż z doświadczenia. Drugi dzień maja przynosi stosunkowo świeże święto – Dzień Flagi. I trzeci maja – tu już dzień naprawdę znaczący – Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i rocznica uchwalenia Konstytucji. Jest tego dnia jeszcze jedno wspomnienie, ważne dla nas, mieszkańców śląskiej ziemi – rocznica wybuchu III Powstania Śląskiego, które przyłączyło Górny Śląsk do „macierzy”. I tu w moim patriotycznym rozmarzeniu zawsze pojawia się zgrzyt… Myśli różne ścierają się za sobą budząc skrajne emocje, które nauczyłem się przyjmować jako faktyczny stan tożsamości. A ta wcale nie musi być spójna z tym, co wtłaczają do głowy różni ludzie wokół.

Bóg, Honor, Ojczyzna

Na krótko zatrzymam się przy tej znanej dewizie. Nie „Etyka, Honor, Ojczyzna”, nie „Wszechświat, Honor, Ojczyzna”. Jakby nie patrzeć, to właśnie wiara chrześcijańska doprowadziła nasz kraj do tego, czym jest dzisiaj. Przez wieki to właśnie wiara w Boga dawała siłę, odwagę i determinację walczącym o wolność. Można być piewcą rozdziału państwa od religii, można się obnosić ze swoim ateizmem, ale trzeba przyjmować i szanować to, że przez setki lat Polacy z modlitwą na ustach bronili swej ojczyzny, walczyli o niepodległość i w końcu ją wywalczyli. Przypomnę, że prawdziwą wolność wywalczyliśmy wcale nie tak dawno, bo niecałe 30 lat temu – wielu z Was ma swoich lat dużo więcej…

Tutaj jest Polska

Prawda. Mieszkamy w Polsce. W Kochłowicach. Ale ta ziemia, jak każda, ma swoją historię. Górny Śląsk ma swoją historię. Moja Polska jest tutaj – w Rudzie Śląskiej. Moja historia to historia tej ziemi i historia moich przodków. A ta historia już nie jest aż taka polska. Czasami w rozmowach o historii podkreślam, że Górny Śląsk NIGDY nie był pod zaborami. I tak… Średniowiecze kojarzy się trochę smutno. Kazimierz Wielki zrzeka się Śląska i buduje linie umocnień, co jeszcze bardziej separuje ten region od Polski. Pamiętna data 1410 i bitwa pod Grunwaldem –  wielkie zwycięstwo Polski, ale wojska z terenu Śląska walczą po stronie… Krzyżaków! Natomiast Kochłowice w tym czasie żyły sobie całkiem spokojnie – więcej o tym okresie znajdziecie TUTAJ. Kiedy w Polsce włodarze uchwalali słynną Konstytucję III Maja u nas ludzie musieli znosić przepychanki pomiędzy władcami Czech, Austrii i Prus zamiast myśleć co tam się dzieje w Polsce. Oczywiście jak to na pograniczu, na Śląsku przenikała się zawsze kultura niemiecka, czeska i polska. W XIX w., kiedy rozwój technologii umożliwił wykorzystanie bogactw naturalnych nasza mała ojczyzna stała się łakomym kąskiem. Przyspieszył rozwój ekonomiczny i społeczny i ten kąsek stał się jeszcze bardziej apetyczny. Apetyczny dla Polski, a naturalne, że Niemcy traktowali go jak swój. Narastające napięcie pomiędzy państwami oczywiście odbiło się na ludności poprzez represje względem tego, co wrogie. A więc Niemcy tępili Polskość, a Polacy zaszczepiali polski patriotyzm. Pamiętajmy też, że Górny Śląsk na początku XX wieku był najnowocześniejszym regionem przemysłowym w Europie. Cała sprawa skończyła się dwoma powstaniami, plebiscytem i trzecim powstaniem. Zobaczcie na mapie, że oczekiwania ludności wtedy wcale nie były takie jednostronne:

A tak wyglądały wyniki w Kochłowicach:

Ważnym elementem kampanii były obietnice obu stron dotyczące dużej autonomii Śląska. Polska po przyłączeniu „polskiej” części tą obietnicę spełniła. Górny Śląsk cieszył się bardzo korzystnym układem polityczno-ekonomicznym. Szkoda tylko, że trwało to ledwie 18 lat. Z wybuchem II wojny światowej, pomimo wybudowania linii umocnień, które w Kochłowicach widać na każdym kroku, Państwo Polskie pozostawiło Górny Śląsk najeźdźcy, wycofując wojska z Obszaru Warownego po trzech dnia od rozpoczęcia wojny – co do dziś jest uznawane za strategiczny błąd. Okupacja III Rzeszy odwróciła sytuację i znowu Polskość była na cenzurowanym. A potem wyzwolenie i na odwrót – Niemcy i Ślązacy raus. Czasy PRL’u dla Śląska oceniam bardzo krytycznie – degradacja struktury społecznej i degradacja środowiska na masową skalę. Czy to była wtedy Polska, czy może raczej radziecka okupacja? Czy wiecie, że dekret z 1945 roku likwidujący autonomię Śląska był nawet wtedy bezprawny i nadal taki pozostaje? Dziś po blisko 30 latach od upadku komunizmu jesteśmy dość mocno wpisani w Rzeczpospolitą Polską, a czy to znaczy, że mamy zapomnieć o naszej historii i przyjąć historię kraju, który przez wieki był tylko obok?

Wielkie rozczarowanie

Zawsze myśląc o patriotyzmie ogarnia mnie rozczarowanie. Rozczarowanie edukacją historyczną. Jej wybiórczością. Kiedy w szkole średniej odkrywałem, że historia na lekcjach pominęła historię mojej ziemi, ogarniał mnie bunt. Swego czasu pokierował mnie on na myślowe ścieżki separatyzmu. Nie trwało to długo, ale poparcie dla autonomii i federalizmu pozostało. To smutne, że uczy się dzieci w śląskich szkołach historii Polski, a zawęża inne wątki – te lokalne, czasem nie do końca dobre dla wizerunku naszego kraju. Uczmy nasze dzieci, a także siebie, historii na Plantach, na cmentarzach, oglądając stare zdjęcia i pocztówki, i w tych miejscach, które dotykamy na codzień.

Pielęgnujmy lokalny patriotyzm

Kiedy 2 maja wieszam polską flagę, obok wieszam też flagę żółto-niebieską ze złotym orłem. Szanuję moje polskie obywatelstwo i narodowość, jestem też dumny z tego kraju, ale jednocześnie chcę pokazać przywiązanie do tej ziemi i jej przodków – moich przodków. Okazuję uznanie tym, którzy 3 maja 1921 roku oddali życie walcząc o swoją i moją wolność – i wiem, że nie wszyscy upatrywali wolności w Polsce. Z dumą uczestniczę w Mszy Św. w intencji ojczyzny i patrzę jak z honorem składane są kwiaty pod pomnikiem Powstańców na kochłowickich Plantach. Opowiadam dzieciom, dlaczego orzeł na pomniku ma na szponach zerwany łańcuch. Staję przy grobie Powstańców na cmentarzu i czytam znajomo brzmiące nazwiska. Robię to nie tylko na początku maja. Pamiętajmy, by tożsamość narodową i patriotyzm budować najpierw u siebie, a dopiero potem w Warszawie.

Oceń wpis: BeznadziejnySłabyPrzeciętnyDobryRewelacyjny (ilość ocen: 1, średnia ocena: 5,00 z 5)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.